Znacie Państwo tych ludzi.
Chodziliście z nimi do podstawówek, liceów, na studia.
Koszulki-Jebać policję, CHWDP, no generalnie kozactwo zaporoskie, bez kindżała nie podchodź!
Mijają lata, w Wiśle rośnie poziom syfu, w powietrzu rośnie stężenie benzopirydyn, a Kozak Zaporoski, w koszulce CHWDP zaczyna pracę w policji.
Co się stało?
No co? Kobieta!
Zapraszam na felieton o polskich kobietach, które największego Kozaka zaporoskiego w homo pantofelcusa przemienią.
Z homo pantofelcusem jest jak z całkowitą odwrotnością dogmatu o panu Jezusie.
Homo pantoflecus może być tylko stworzony, nigdy zrodzony!
Charakter mężczyzny nie ma tu nic do rzeczy, a wręcz powiedziałbym, że kto bardziej w młodości i pacholęctwie kozaczy, kto wybił więcej szyb, zaliczył więcej wizyt swojej pięści na nosach kolegów i penetracji jaskiń Niedźwiedzich koleżanek, tym większym stanie się pantofelkiem w życiu dojrzałym.
Jest to jakaś tendencja-kobiety czują łotra i z największego łotra zrobią zestaw małego majsterkowicza, którego marzeniem będzie sobotni wypad z twoimi koleżankami do Ikei czy rozmowa o nowych zapachach Avonu.
Normalny, zwykły, facet ma w dupie zapachy Avonu, normalny facet pachnie facetem a nie paryską perfumerią!
Ale nie homo pantofelcus...
Homo pantofelcus jest wypindrzony jak żaba na wesele kierownika jeziora(bez żadnych podtekstów!)
Perfumy, rurki, mydełka, świecidełka, obrączki, bransoletki, prysznic pięć razy dziennie, mimo że w czasach gdy hulał z kindżałem na osiedlowych preriach a pięść jego odwiedzała przygodnie napotkanie nosy przechodniów, którzy na pytanie ,,Co się kurwa gapisz?", udzielali odpowiedzi zgoła niesatysfakcjonującej, mył się raz na miesiąc, teraz homo pantofelcus myśli właśnie o przybiciu nowej półeczki na łóżeczkiem Piotrusia i o nowych zapachu karminowo-ambrozjowym, jaki w przyszłym tygodniu ma pojawić się w Rossmanie.
Homo pantofelcus niańczy twoje dzieci, droga polska kobieto, bo powszechnie wiadomo, że dziecko nie jest wasze, tylko jest własnością matki, a facet tylko nienawistnie je robi, nienawistnie je wychowuje i nienawistnie łoży nań, nienawistne pieniądze.
Właśnie-pieniądze.
To temat rzeka w kwestii homo pantofelcusa.
Generalnie rzecz biorąc homo panfofelcus nie ma swoich pieniędzy, mimo że bardzo często jest człowiekiem majętnym, dobrze zarabia i dniówkę ma większą niż ja uciułam w miesiącu.
Gdzie więc lądują pieniądze homo pantofelcusa? No gdzie? Głupie pytanie...U niej!
Nigdy nie rozumiałem potrzeb polskich kobiet.
Błyszczyki, brokaty, srokaty, makijaże, temperówki, kredki, sredki, pudry, pludry-wybaczcie Państwo, nie mam nawet pojęcia jak to się fachowo nazywa i tego pojęcia mieć nie chcę.
Jednak tak się przypadkowo zdarzyło, iż miało się tę i tamtą kobietę, tam, owam, a nawet ówdzie.
Ja, mężczyzna po 30tce.
Mydło, szczoteczka do zębów, papier toaletowy...No i koniec, finito, to moje kosmetyki.
W rezerwie jeszcze krem Nivea za 3,5zł, w razie W, a właściwie w razie O, bo często zdarza mi się otrzeć między, za przeproszeniem, jajami.
I tyle.
A moja kobieta? No czy to są jakieś jaja?
Czy to jest salon kosmetyczny, jakaś drogeria? Czy przybyła właśnie dostawa towaru do Rossamana i trzeba to wyładować?
Czy to jest salon kosmetyczny, jakaś drogeria? Czy przybyła właśnie dostawa towaru do Rossamana i trzeba to wyładować?
No generalnie prawie każda moja kobieta wydawała miesięcznie więcej na kosmetyki niż ja na całe utrzymanie.
No zresztą normalny facet ma małe potrzeby i poradzi sobie w sytuacjach, w którym kobieta sobie rady nie da, bez pieniędzy, bez wsparcia.
No w końcu facet powinien być facetem, nie homo pantofelcusem zgłębiającym całymi dniami zawiłości montażu półeczek Ikei czy dumający nad składem kaszek Bebiko.
Nie wiem czy to wynika z tego, że jestem artystą, czy z tego, iż jestem po prostu normalnym facetem i chcę być, a to co mam jest na dalszym planie.
Prawie każda polska kobieta chce mieć, mieć, mieć...
I zawsze, zawsze, zawsze jest mało!
Zdarzało mi się żyć i w wielkiej biedzie, ale i bywały okresy, że żyłem za 3 tysiące miesięcznie i wydawało mi się, że jestem najbogatszym człowiekiem na tej planecie!
Tymczasem moja ówczesna kobieta twierdziła, że żyjemy w biedzie...
Taka dysharmonia odczuć, takie niezgranie mieć i być...
Naprawdę uważam, że człowiek ma małe potrzeby.
Mieć co jeść, gdzie spać, trochę pieniędzy na swoje potrzeby-gdy są dzieci pieniądze na dzieci i tyle. Reszta jest na pokaz.
Tymczasem większość polskich kobiet z jakimi miałem do czynienia, nie dość, że chciały zrobić ze mnie homo pantofelcusa, to jeszcze cały czas było im mało, mało, mało...
Wszystkiego-pieniędzy, przedmiotów, kosmetyków, ubrań, by nie iść w temat butów, bo felieton nie zamknie się w 7 tysiącach znaków, a zamieni się w obuwniczą Odysee...
Mam dwie pary butów-zimowe i letnie.
Jak się spieprzą-przeboleję, kupię nowe.
I tyle i finito!
Tymczasem nieomal każda kobieta ma butów tyle, że nie dość, że nasz wspólny dom zamieniał się w salon kosmetyczny, jakąś pieprzoną hurtownię Rosssmana, to jeszcze moglibyśmy otworzyć sklep obuwniczy...
Buty takie, buty siakie, buty owakie-po ci 25 par butów kobieto, jak masz tylko dwie nogi?
To pytanie retoryczne, nigdy nie uzyskałem nań odpowiedzi...
Nigdy nie uzyskałem nań odpowiedzi i nigdy nie dałem się zamienić w homo pantofelcusa, nigdy nie skończyłem pod pantoflem, jak większość kolegów z mojej klasy.
Na palcach ręki drwala mogę policzyć związki/małżeństwa, w których dominuje facet, lub chociażby było jakieś w miarę, w miarę równouprawnienie.
Zdecydowana większość związków jakie obserwuje to związki w stylu-nadzorca homo pantofelcusa, czyli kobieta i homo pantofelcus, czyli facet.
Niewolnik i właściciel niewolnika.
No totalny matriarchat zapanował w tej naszej Polsce!
Odwiedzam czasem kolegów z klasy.
20 lat temu chodziliśmy do jednej podstawówki.
Drań, łotr, wybił więcej szyb w 6 klasie podstawówki, niż Rycho Petru palnął głupstw w całym swoim życiu.
I co? Odwiedzam go i czuję się jak na jakimś pieprzonym obozie dla niewolników!
Zrób to, zrób tamto, kup to, kup siamto, kup owo, pomaluj, wykafelkuj, umyj, załatw, przynieś, wynieś, zrób...
Tak wygląda życie homo pantofelcusa.
Gdy wracam do siebie czuję się jak po zniesieniu niewolnictwa i odruchowo chcę śpiewać pieśń murzyńskich niewolników,,Free at last, free at last, thank God almighty, we are free at last!"... a przecież ja tam było tylko gościem, tylko na chwilę, tylko na momencik odwiedziłem obóz niewol...znaczy dom kolegi z klasy.
Jak się czuje taki homo pantofelcus gdy ma to na co dzień?
Dlaczego nie ucieka, dlaczego nie wyszuka słabych punktów w zabezpieczeniach dozorców majątku i nie czmychnie wieczorową porą?
Właśnie...Tu nie ma żadnych nadzorców, jest tylko właścicielka i homo pantofelcus.
Nie ma zabezpieczeń, okowów, kajdanów.
Homo Pantofelcusowi jest po prostu dobrze.
Jest mu dobrze, jego mózg wyewoluował, jego ciało przepoczwarzyło się w ciało pantofelka, potrzeby jego zostało zredukowane do tego co powie żona.
I jest mu dobrze, on nie chce być znowu zaporoskim kozakiem!
I okej-ja to całkowicie rozumiem.
Każdy ma prawo żyć jak chce.
Szanuję was, homo pantofelcusy, naprawdę nie mam nic przeciwko wam.
Wegetu...znaczy żyjcie sobie szczęśliwie, niech wam plankt...znaczy niech wam ziemia lekką będzie.
Tylko mam małą prośbę-nie próbujcie nas, nas wolnych ludzi, nas normalnych facetów, przemieniać w pantofle.
Taki sam apel mam do kobiet-chcesz pantofelka, a nawet dwa?
Do wyboru do koloru, kwitną właśnie pod sklepem.
Nie, to jest paprotka, ten taki bardziej z lewej, z dwoma odnóżami, to homo pantofelcus.
Weź go do domu, zaopiekuj się nim...
A od normalnych facetów, wara!
My, normalni faceci, może jesteśmy biedni, może mieszkamy w byle jakich mieszkaniach, może nie mamy modnych ubrań i fryzur, może nie pachniemy zapachami z paryskich perfumerii.
Ale mamy inny zapach.
Zapach, którego nie kupisz za żadne pieniądze świata.
Zapach normalnego mężczyzny.
Czujesz to, wypindrzony homo pantofelcusie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz