środa, 25 stycznia 2017

Epitafium dla kuleczki

Dzisiejszy tekst będzie nieco inny.
Nie będę tu szermował szarmem, czarował lingwistycznymi sztuczkami i nadwyrężał felietonistycznej klingi polityczną bieżączką.
To zwykłe, a może właśnie niezwykłe, epitafium.
Epitafium dla kogoś, kogo nie znałem.
Dla kogoś z końca świata, z zupełnie innej części naszej ziemskiej kuleczki.
Epitafium zatytułowałem-Epitafium dla kuleczki.


O tej historii usłyszałem kilka dni temu.
Przeszedłbym wobec niej mimo, nieco się wzruszył, powiedział-Dobry film, chwyta za gardło!
Super książka, mocno mnie wzruszyła!

Jest tylko jeden problem.
To nie żaden film ani żadna książka.
To coś więcej.
To życie.

Gdy umiera jeden człowiek, umiera cały świat.
Gdy umiera dziecko, zupełnie nieuzbrojony tasiemiec sunący po jelitach życia, zostaje rozjechany życiowym walcem zupełnie bez przyczyny, powodu i sensu, umierają dwa świata.
Ten nasz i tamten.


Sprawa miała miejsce 16 grudnia na końcu świata. Gdzieś w Georgii.
12 letnia dziewczynka Kathelyn Nicole Davies powiesiła się na drzewie.
Nie było to jednak zwykłe samobójstwo, o ile w przypadku tak radykalnych kroków i spraw, możemy mówić o zwykłości, powszechności, powszedności, trywializmie sytuacji.
Samobójstwo owej dziewczynki, zwanej przeze mnie kuleczką, było transmitowane na fejsbuku...

Tak drodzy Państwo, chciałbym żeby był to ponury żart, z gatunku tych najbardziej durnych i chmurnych, z gatunku tych głupich kawałów o śmierci, lecz to niestety szczera prawda.

Otóż, drodzy Państwo, pewnego grudniowego poranka, konkretnie 16 grudnia 2016, kilkaset osób zasiadło przed laptopami, smartfonami, ekranami komputerów włączyło fejsbuka i postanowiło obejrzeć sobie samobójstwo.

Pewnie był popcorn, chipsy, Cola...
I powiem Państwu, że Świat według Brągiela prowadzę od 10 lat, napisałem prawie tysiąc felietonów, setki wierszy i nigdy nie mam problemów by odpowiednie dać rzeczy słowo.
W tym przypadku szukam, szukam, kopię, biję się w myślach ze sobą i światem, ale jedyne co mogę wykrztusić i przelać to na ekran komputera to pewien bezgraniczny niesmak...

Niczym z herbertowskiego wiersza.
To kwestia smaku.
Dożyliśmy czasów, gdy czyjś dramat, gdy samobójstwo dziecka oglądamy na ekranach laptopów między meczem naszej ulubionej drużyny, serialem a najnowszymi wiadomościami z Sejmu.

Można zadać więc pytanie, które samo ciśnie się na klawiaturę-Gdzie mu kurwa żyjemy?
Dlaczego nikt temu dziecko nie pomógł?
Jakim skurwielem trzeba być by siedzieć sobie przed ekranem komputera, sączyć drinka, przegryzać chipsy i oglądać samobójstwo dziecka...

W jak bardzo skurwiałym punkcie musi być nasza cywilizacja, że w ogóle dopuszcza do sytuacji, iż jakieś dziecko odbiera sobie życie z błahych powodów.
Pomijając już fakt, iż każdy powód jest błahy by odebrać sobie życie, jednak gdy życie odbiera sobie 12 letnia dziewczynka z powodów jakichś zawodów miłosnych, płacz nad naszą cywilizacją winien się wzmóc, a czerwona lampka ,,cośtujestkurwanietakizmu", wobec naszej ludzkiej cywilizacji winna być rozgrzana do czerwoności!

Sam miałem 12 lat, zresztą Państwo takoż.
Sam wtedy bardzo kochałem tą, ową, siamtą czy owamtą.
Wtedy to były miłości na śmierć i życie, dzisiaj nawet nie pamiętam twarzy i imion.
To jest zresztą całkowicie naturalne w sferze rozwoju człowieka...
Mając 12-13-14-15 lat nie jest się w stanie samemu sobie radzić ze swoimi problemami, wydaje się, że jakaś błaha miłostka to problem najostateczniejszy, a zwykłe ludzkie perypetie uważa się za Bóg wie jakie Pskowy Batorych czy Wiednie Sobieskich.

Nie można zostawiać nastolatków, de facto jeszcze dzieci, jeszcze nie uzbrojonych w życiową obojętność, na pastwę losu!
Gdzie jesteśmy my, dorośli!

Okej, może brzmię jak jakiś pieprzony Paolo Coelho, ale dlaczego przechodzimy całkowicie obojętnie wobec tego krzyku?
Przecież to nie tylko tam, tego grudniowego poranka, gdy życie kuleczki kończyło się w objęciach dorodnego drzewa, gdzieś w Georgii.

To dzieje się też i tutaj. Obok nas....
W Warszawie, Pułtusku, Łowiczu, Opolu, Krakowie, Lublinie, Gorlicach, Głogówku, Siemiatyczach czy Ustrzykach Górnych...
Dlaczego i tu jesteśmy obojętni?

Ile takich kuleczek dałoby się uratować?


To smutny tekst bo nie ma nic bardziej smutnego i przygnębiającego niż bezradność...

Kuleczce już nie pomożemy.
Możemy jedynie wspólnie zapłakać, zrosić ziemię łzami i okazać szacunek i miłość.

Ale wokół nas są jeszcze żywe kuleczki!
I one nie mogą zostać same na stole ping-pongowym życia!
Nie można dzieci w takim burzliwym okresie puszczać samopas, to się zawsze źle skończy!


Drodzy Państwo, niestety historia kuleczki nie jest żadnym moim literackim wymysłem.
O kurwa, chciałbym!

Kuleczka nazywała się Kathlyn Nicol Davies.
Na dole mojego epitafium umieszczę jej zdjęcie...

I wiecie co mnie najbardziej przeraża?
Przeraża mnie fakt, że mimo działań policji, firmy google, mimo działań youtuba i facebooka, cały czas filmik z samobójstwa jest dostępny w internecie.
Cały czas trwa walka z tymi kurwiatrakami, które żerują na jej śmierci i umieszczają to przerażające, a przede wszystkim intymne, nagranie na swoim serwisach.

Bo okej, zabić kogoś to straszne.
Zabić siebie, równie tragiczne.
Ale największą tragedią jest odrzeć kogoś z intymności, nawet w takiej chwili!

Siedzi teraz jakiś Mietek i Tomek, żrą chipsy, chichrają się i wołają innego pijanego Zenka-Chodź, haha, gościówa się wiesza, haha...haha...

Należy zrobić wszystko co w naszej mocy by ten filmik z sieci zniknął!
W ten sposób upamiętnimy kuleczkę...

Kuleczkę upamiętnimy też w inny sposób-gdy wyciągniemy ręce do innych kuleczek, tych obijających się od ścian życia w naszej okolicy.

Do nastolatek, nastolatków, którzy nie są jeszcze zahartowani w życiowych grach, gierkach, układach i układzikach i czasem jeden faul może spowodować chęć opuszczenia boiska...

Nie możemy do tego dopuszczać, musimy reagować!
Tak upamiętnimy kuleczkę..


Żegnaj kuleczko...
Żyjemy na archipelagach...
A te słowa, te słowa...Cóż mogą...
Kuleczko...





PS. Jeżeli ktoś mnie zapyta, gdzie można znaleźć filmik z samobójstwem kuleczki, to będzie jego ostatnie pytanie jakie mi zada w życiu.

PS.2 Tu jest opisana sprawa kuleczki w miarę rozsądnie, bez szukania sensacji:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz