Jestem strasznym gnojem!
Bekam przy jedzeniu.
Nie wiem z której strony łyżeczka a z której widelczyk.
Rozrzucam skarpetki.
Nie wiem co, gdzie, komu, jak a nawet dlaczego.
Mówię co a nie proszę i nie czuję z tego powodu wyrzutów(co mówiłeś?)
Przespałbym się z twoją matką(gdyby była ładna) i nie czułbym z tego powodu wyrzutów sumienia, a wręcz poczułbym samczą dumę.
Rzucam kurwami na prawo i lewo.
Rzucam kobiety na prawo i lewo.
Jestem próżny, pazerny, dbam tyko o własne cztery litery.
Gdyby wypadł ci plik stuzłotowych banknotów-schyliłbym się po niego, podniósł i schował do własnej kieszeni, a gdybyś powiedział-Ej, widziałem!, odparłbym-To nie ja to Angelika!
No co tu dużo pisać-straszny ze mnie skurwiel!
Obok wzorca metra w Sevr jest zamknięty, w takiej specjalnej szafie wzorzec skurwiela-tak, to ja(ma ktoś jakiś środek na mole? Strasznie się rozścierwiły te małe molątka!)
No dobra...
No okej...
Może trochę przesadzam i chyba jestem jedyną osobą na świecie która widzi samego siebie w samym czarnych barwach, która widzi samego siebie jako kogoś gorszego niż w rzeczywistości jest.
Ale to nieistotne, bo nie o mnie dzisiaj, pączusiu!
Dzisiaj będzie o tobie, o was, o nas-ludziach!
Każdy człowiek chce być doceniony i nawet pan Janusz z fabryki uszczelek, który 40 lat wkłada jedną i tę samą uszczelkę w jedną i tę samą dziurkę, po pracy chleje, ogląda telewizje a jedynym jego życiowym osiągnieciem jest zrobienie po pijaku córuni, zresztą strasznej łajdaczki, która nawet się do pana Janusza nie przyznaje-nawet pan Janusz uważa, że coś jest wart, że coś w życiu osiągnął!
Mimo, że nie jest wart funta kłaków i w życiu nie osiągnął nic...
Każdy człowiek musi czuć się doceniony!
Musi, musi, musi!
Przez kogokolwiek, nawet tylko przez Mamę, ciocię, babcię, żonę, wujka.
A gdy i tu deficyt niedocenień, wtedy kupuje sobie psa czy kota.
Gdy zawodzą i czworonożni przyjaciele i gdy nie chce cię docenić nawet pieprzony burek z ulicy to kup sobie chomika.
On cię zawsze doceni i będzie uważał cię za ,,kogoś" za ,,Bóg wie co", chociaż jesteś nikim i nawet Bóg o tobie zapomniał...
No nikt nie chce żyć ze świadomością, że jest nikim, że jest gnojem, że jest skurwielem.
Więc co na ten nieznośny ból istnienia wymyśliły nasze starożytne prawujki, praciocie, praszczury,prateściowe(no przecież o praszczurach już wspomniałem...)?
Komplementy!
Komplement jest jak nóż.
Umiejętnie go zastosujesz-człowiek jest twój!
I nie ważne-kobieta, mężczyzna.
Nie spłycamy tylko komplementów do sfery erotycznej.
Rzucisz kilka przemyślanych komplementów i szef twojej korporacji będzie jadł ci z ręki!
Rzucisz kilka przemyślanych komplementów i twoja kariera zawodowa nabierze przyśpieszenia takiego, jak osiągają bolidy w formule jeden, nawet gdy jesteś brzydki, gruby, stary i tak naprawdę nic nie potrafisz!
Jeżeli opanowałeś do perfekcji sztukę odpowiedniego komplementowania, jeżeli umiejętnie potrafisz balansować między nadmiernym wazeliniarstwem a przesadnym uzlośliwieniem komplementu-masz wszystko, świat jest twój!
Tak, ludzie chcą by im robić dobrze!
Niczego w życiu nie pragną bardziej!
I jeżeli potrafisz zrobić im dobrze miłymi słówkami to twoje życie będzie nieustającym orgazmem.
Ale jak wspomniałem wcześniej-komplement jest jak nóż.
Może zabić.
Może zabić gdy nieumiejętnie się nim posługujesz.
Większośc relacji damsko-męskich nie ginie z powodu zdrady, z powodu tego, że nie myjesz jajeczek(podmyłbyś się śmierdzielu), dlatego, że jesteś biedny, nie masz samochodu czy masz zanadto odsatające uszy.
Większośc związków damsko-męskich, zwłaszcza w tej najpierwszej fazie, w fazie badania się, poznawania, w fazie wzajemnej fascynacji, zabija ten potężny pan rządzący światem-pan komplement!
I okej...
Gdy masz 7 lat i mówisz do dziewczyny,,Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie a twoje oczy są tak błękitne jak Ocean Atlantycki o świcie" ona to kupi.
Chodzi do przedszkolnych starszaków i między gryzem Snickersa a łykami soczku Kubuś, pomyśli sobie,,O ale mi fajnie, ależ mi zrobił dobrze, ale jestem wartościowa, piękna, potrzebna i kochana".
Ale już przeciętna trzynastolatka na dźwięk komplementów w stylu-Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie, twe włosy pną się jak Wzgórze Syjon po zroszonej sierpniowym deszczem Jerozolimie, o poranku a twoje oczy tak niebieskie jak elewacja banku Spółdzielczego w Tarnowie, gdzie spoczywa dużo pieniędzy, więc dla mnie jesteś tak cenna jak te wszystkie pieniążki w banku, a może nawet i cenniejsza-zabije cię.
Śmiechem.
Każdy lubi gdy robi mu się dobrze, gdy łechta się jego ego, lecz gdy zaczynasz przesadzać, gdy robisz to nieumiejętnie, gdy przyjeżdzasz do kogoś z tirem wazeliny i pytasz-Gdzie mógłbym to wyładować?, to osiągniesz li-tylko jeden cel.
Wkurwienie!
Większość moich związków z kobietami nie rozpadała się z tego powodu, że rozrzucam skarpetki, często pierdzę a na widok jej Mamusi mówiłem -Znowu ta wiedźma!
Nie, to są błahostki, co do skarpetek można się dogadać, pierdzenie można zacząć kontrolować a Mamusie można poszatkować i dodać do sałatki drobiowej z cukinią, w końcu zawsze tak bardzo kochała cukinię, więc na pewno jest jej dobrze wkrojonej między pieczareczki a ziemniaczki(żartuję!)
Większość moich związków z kobietami, szczególnie w tej pierwszej, początkowej fazie, rozpadała się z powodu słodzenia.
Tak, słodzenia.
Za bardzo słodziłem herbatę ich życia.
A tego nie wytrzyma żadna kobieta, oj żadna.
Rozumiem to dopiero teraz, po 35 latach życia i chociaż nadal jestem totalnym komplemenciarskim amatorem, nie kompromituję się już komplementami w stylu,,Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie, można cię przelecieć?".
I żeby było jasne...
Sam lubię komplementy!
Oj jak bardzo.
Ale nie lubię być ogłuszonym obuchem ,,Nigdy w życiu nie czytałem tak wspaniełgo tekstu".
Jeżeli budujesz mi pomnik, pokazujesz jak nisko mnie cenisz, budując mi cokół, piedestał!
Zrzuć mnie z pomnika, jeżeli mnie cenisz!
Gdy ktoś mi przesadnie posłodzi, powie, ze jestem największa nadzieją polskiej literatury, mogę być pewny, że zaraz się potknę, pomylę, zrobię trzy błędy ortograficzne i siedem literówek.
Dokładnie tak samo ma śpiewak, aktor, poeta, każdy człowiek.
Nawet kobieta ...ekhm...
Sztuka życia to sztuka odpowiedniego dobierania komplementów.
Jeżeli weźmiesz kilof i zaczniesz tłuc komplementami jak jaskiniowy troglodyta, waląc na oślep miłymi słówkami to skończysz we współczesnej jaskini-fabryce, sprzedając na targu, pracując w Biedronce.
Jeżeli natomiast nauczysz się umiejętnego posługiwania się komplementami, jeżeli do perfekcji opanujesz tę arcyważną sztukę robienia ludziom dobrze-zajdziesz naprawdę wysoko, oj bardzo wysoko...
A nawet wyżej!
O, jaka piękna pani...
Tu autor tego felietonu zauważa młodą, piękną brunetkę z ogromnymi piersami i postanawia pokazać jakim jest mistrzem komplementów, co to nie on, co on to nie i zaraz państwu pokaże jaki z niego wyśmienity łowca, a poderwanie tej pani to dla niego bułeczka z masełkiem, a ta dorodna niewiasta zaraz wskoczy mu do łóżeczka tak ochoczo, niczym świnka w ubojni na swe miejsce kaźni.
-Cześć mała!
-No cześć...
-Nigdy nie widziałem tak pięknej kobiety!
Jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie!
Masz piękne, pozwolisz, że wymienie w porządku alfabetycznym:
-nogi
-oczy
-piersi
-uda
-usta
-włosy
Patrząc na ciebie jestem w raju i chciałbym się zapytać czy bardzo bolało gdy spadłaś z nieba, aniołku?
Plasssssssssssssskk.....(tu autor niniejszego felietonu otrzymał znak dezaprobaty ze strony wyżej wymienionego aniołka w postaci uderzenia ręką w twarz)
-Ale dlaczego, aniołku?
-Zrzuć mnie z pomnika, kochanie!
Ps.O jaki utalentowany chłopak! Nigdy nie czytałam tak wspaniałych felietonów.
O, i jeszcze wiersze pisze!
Ależ piękne, ależ wzniosłe, ależ dowcipne.
Dla mnie jesteś największa nadzieją polskiej literatury, panie Brągiel!
Ps.2 Ratunkóóóóóóó....
Ps.3 Życie jest jak herbata, cała sztuka to dobrać odpowiednią ilość cukru!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz