To się musiało tak skończyć.
Ta pogarda musiała kiedyś eksplodować.
Wiele lat te, pożal się Boże, elity kryły się jednak nieco, nieco się krygowały, nie mogły tak otwarcie mówić o ludziach którzy na nich nie głosują, jako o chamach, burakach, hunach srających po wydmach.
Może to i lepiej? Sytuacja jest jasna i otwarta. Wielkie ą, ą, elity już nie udają, już nie owijają w bawełnę, już nie ubierają swojej pogardy w piękne słówka.
Sprawa jest jasna i czytelna, a każdy Naród nie potrzebuje wcale jedności, tylko jasnych i czytelnych podziałów.
W Polsce roku 2016 podział jest dość prosty-hunowie srający po wydmach, bydło, radosne buraki, faszyści machający nienawistnie polskimi flagami ,sprzedajne niedojdy niszczące dorobek profesora doktora Olka Kwaśniewskiego, faszystowscy faszyści faszystowsko noszący faszystowskie emblematy w rodzaju Białego Orła czy ubrani w faszystowsko-nienawistne kolory, biały i czerwony.
My jesteśmy źli i nienawistni, bezczelnie zabieramy powietrzne dobrym przedsiębiorcom, przeszkadzamy uprawiać jogę pani profesor doktor Paulinie Młynarskiej i zamiast siedzieć w mysich dziurach, pracować w pieluchach na biedronkowych kasach i wiecznie za wszystko przepraszać, chcemy jednego-takich samych praw!
I co na to salon wielkiego ą, ę? Co na to Europolacy?
A cóż oni mogą poza powtarzaniem jak zdarte płyty wgranych fraz w rodzaju-źli hunowie niszczą osiągnięcia ostatniego ćwierćwiecza...Banda faszystów ma czelność nienawistnie machać polskimi flagami...Te sprzedajne masy Polski B nienawistnie trwonią dorobek profesora doktora Bolesława Wałęsy...
I inne, zgrane do cna, banialuki...
Europolacy nie zdają sobie sprawy z jednej, zajebiście ważnej rzeczy, oni już przegrali!
Chociażby nie wiadomo jak się trudzili, chociażby wymyślali Bóg wie jakie epitety, choćby pogarda jaką mają do zwykłych Polaków rozlała się po Polsce tak bardzo, że można by ją skraplać i podlewać soczyste pomidorki a nawet ogóreczki, które potrzebują dużo więcej wody; choćby nazywali zwykłych Polaków bydłem, śmieciami, burakami i chcieli wyrwać ich raz na zawsze ze zdrowej tkanki Europolactwa; choćby sama Komisja Europejska przysłała samoloty by spryskać te polskie radosne buraki i by zasadzić na ich miejsce dobrych, Europolaków, takich co to wierzą w święta i apostolską Brukselę, wyznają jedną Komisję Wenecką i oczekują sankcji dla złej Polski, to to się udać nie może...
Nie udało się Niemcom, Rosjanom, Hitlerowi, Stalinowi, nie uda się Europolakom.
Radosne buraki obrodzą i zdominują Polskę.
To prawdziwa porażka profesora doktora Adama Michnika...
Cóż, każdy musi kiedyś przegrać, panie profesorze...
Zapnijcie Państwo pasy, zaczynamy Manifest Radosnych Buraków!
Jestem radosnym buraczkiem.
Chamem z małego ośrodka.
Nie wstydzę się tego, bo nie ma czego(sorry za rym)
Co prawda nie sram po wydmach, ale zabieram powietrze dobrym mikroprzedsiębiorcom i wcale nie jest mi z tego powodu wstyd!
Wiem, powinienem ubrać pieluchę, wracać na kasę, czy zarzucić trochę najtańszego koksu i pracować jako niewolnik w korporacji i nieustająco przepraszać.
Wszystkich i za wszystko!
Tak było wiele lat w tej naszej Polsce.
Ale to się powoli zmienia.
Owszem, nadal pewne środowiska są skonsternowane, gdy Polak z prowincji miast siedzieć pod miotłą, uznaje się za normalnego obywatela i ma czelność być dumnym z tego, że jest Polakiem.
Jednak wahadło historii wychyliło się już na tyle, że żadne Komisje Europejskie, Weneckie czy Neckie; żadne Lisy, Michniki czy nawet same Krystyny Jandy, nie są w stanie cofnąć tego procesu.
Polska normalnieje!
Objawem normalności jest to, iż zwykli, prości, normalni Polacy czują się dobrze w swoim domu, w Polsce.
Zwykli, normalni, prości Polacy czują się potrzebni, czują się...no boję się użyć tego słowa...czują się normalnie.
Nie jak do tej pory, jak zawsze-jako ta ciemna masa, którą trzeba gnoić, doić, poić bzdurami i opowieściami, jacy to my sciemnomasione, faszystowsko-faszystowskie, buraczane bydło, które winno cały czas przepraszać dobrych Europolaków i kajać się nieustająco a priori, a posteriori i generalnie zawsze być na kolanach.
Polska wstaje z kolan.
Okej, może to nieco oklepany frazes, może zbyt dużo tu tromtadracji.
Okej, może to nieco oklepany frazes, może zbyt dużo tu tromtadracji.
Być może.
Jednak gdy ktoś całe lata żył na kolanach, gdy wmawiano mu, że jest gorszy, że jest bydłem, to gdy zaczyna wstawać z kolan, zaczyna prostować swoje ciałko i nie dostaje za to batów z Moskwy, Berlina, Brukseli czy skądkolwiek indziej, to naturalne jest, że chce przez chwile uderzać w tony tromtadracyjne, że chociaż przez chwilę chce powiedzieć, że jest mu dobrze, że nie czuje się już gorszy w swoim własnym kraju.
No i tu zawsze zrodzi się nieco patosu, to naturalne.
W miarę upływu czasu patos i tromtadracja zamienią się w zwyczajność, normalność, i wysokie tony emfatycznego g-moll, zejdą niżej, na poziom zwykłego życia, w normalnym kraju, w Polsce.
My, radosne buraki, nie będziemy już czuć się jak te chwasty w Polsce.
Nie będziemy wiecznie drżeć przed opryskami Komisji Europejskiej, Komisji Weneckiej, Neckiej, Onzu, sretu czy samej Zimbabawańskiej Komisji Praw Człowieka imienia profesora doktora Roberta Mugabe, która będzie wyrażać wieczne zaniepokojenie tym, że radosne buraki w Polsce znowu obrodziły i jest ich coraz więcej, a święta Bruksela nie chce wysyłać bratniej pomocy.
Chcemy czuć się w Polsce normalnie, zwyczajnie.
Nie jak nikomu niepotrzebni zabieracze powietrza!
Normalny Polak, który szanuje tradycje patriotyczne, który szanuje flagę, godło, który na nie pluje, a jeżeli widzi, że ktoś na nie pluje, to reaguje(no znowu mi się zrymowało?)...taki Polak tak naprawdę jest objawem normalności w społeczeństwie!
Jest objawem tego, że choroba zwana serwilizm, ustępuje.
Że budzi się normalność.
Żadne wielkie słówka...Okej, po latach choroby, gdy gangrena pedagogiki wstydu zajęła prawie każdy polski organizm, normalne jest, że przez pierwsze lata po ozdrowieniu, ludzie uderzą co nieco w patos, nadmierną emfazę i lekką tromtadrację...
To jest naturalne!
Tak jak podczas Powstania Warszawskiego czy bezpośrednio po wojnie, ludzie wylegali na ulice z polskimi flagami i czuli potrzebę zamanifestowania swojego patriotyzmu i poczucia Polskości.
Tak jest i teraz, po latach ośmieszania, drwienie, wykpiwania wartości patriotycznych i po latach wykpiwania i ośmieszania zwykłego, szarego, normalnego człowieka z prowincji, taki człowiek będzie chciał krzyczeć, machać flagą, czy nawet zaśpiewa Hymn Polski...
Im dłużej panować będzie normalność tym i patosu będzie mniej.
W końcu machanie polską flagą będzie czymś zupełnie normalnym, czymś naturalnym.
I to będzie ostateczny znak, to będzie symbol porażki Europolactwa.
W końcu zwykły, szary, pospolity, Polak z prowincji, nie będzie obiektem drwin, kpin...
Szary, zwyczajny, Polak nie będzie lany pasem w mediach, nie będzie nań ubierany kaganiec pedagogiki wstydu, nie będzie obarczany całym złem świata i nie będzie się mu już na dupę ubierać pieluchy i batem gnać na dyskontową kasę...
Zwykły, szary, normalny, Polak z prowincji będzie się czuł jak u siebie.
Zwykły, szary, normalny Polak, nie będzie się czuł kimś gorszy, a machanie polską flagą, zaśpiewanie hymnu czy spłodzenie dziecka, nie będzie powodem do wstydu, lecz objawem normalności.
To będzie symbol naszego zwycięstwa.
Zwycięstwa radosnych buraków.
Bo tak naprawdę, my radosne buraki, jesteśmy solą tej ziemi...
I to my, radosne buraki, wygramy, zbudujemy radosny kraj, radosnych buraków...
Buraczków dla pana? Nie, dziękuję. Nie jem kolegów!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz