Sprzątaj po sobie.
Myj talerze!
Gdy twój pies zrobi kupkę-schowaj tę kupkę do siateczki i wyrzuć do śmieci.
Myj nogi.
Wycieraj po sobie sedes.
Nie bekaj przy jedzeniu.
Gdy zrobisz kupę, bardzo porządnie podetrzyj sobie tyłek.
Wtedy będzie można powiedzieć, że jesteś patriotą!
Znacie państwo tę narrację, znacie państwo te obrazki w stylu-zbieraj kupy po psie, będziesz wtedy patriotą.
Wiecie gdzie można włożyć te rysuneczki o nowoczesnym patriotyzmie, te farmazony, bania-luki, te idiotyczne bzdury-w dupę!
Patriotyzm to kochanie swojej patrii, swojej Ojczyzny, tylko tyle! Reszta to bzdury mające na celu-trzymając się metafory toaletowej-zawracanie dupy sprawami co prawda bardzo ważnymi i istotnymi, typu higiena, sprzątanie po sobie, kultura osobista, ale nie mającymi nic wspólnego z patriotyzmem!
Higiena osobista jest super ważna, sprzątanie po psie jest bardzo ważne, podcieranie tyłka to sprawa ważniejsza niż osobnicze życie, a mycie talerzy niech będzie w twoim życiu substancjonalnym priorytetem, ale dokładnie mycie naczyń nie zrobi z ciebie patrioty.
Zbieranie kup po psie nie zrobi z ciebie patrioty!
Gdy będziesz tak pięknie mył naczynia, że aż cała rodzina będzie ci klaskać, gdy żona będzie krzyczeć z rozkoszy-Oto człowiek, co mycie talerzy podniósł do rangi sztuki, oto wirtuoz talerzomycia-mój kochany Stefan! Gdy twoja córka powie-Zaprawdę nigdy nie widziano człowieka, który tak pięknie umył talerz! Mimo tego, że osiągnąłeś perfekcję w talerzomyciu i niedługo będą do ciebie przyjeżdżać całe autokary Japończyków by uczyć się od mistrza talerzomycia i będą ci płacić miliony jenów by posiąść choć nikły procent twojej eksperiencji w myciu talerzy...To nadal nie będziesz patriotą!
Będziesz kimś kto po prostu dobrze myje talerze. Tyle.
Nie będzie to miało nic wspólnego z patriotyzmem!
Odłóżcie Państwo talerze, zakręćcie wodę, umyjcie ręce, odłóżcie ściereczki , zapraszam na nowy felieton, dzisiaj będzie o myciu tal...znaczy o patriotyzmie!
Właśnie...Trudno o bardziej ośmieszony, ubrudzone stertami brudnych pojęcionaczyń, termin niż patriotyzm.
Dzisiaj postaram się zetrzeć felietonistyczną skrobaczką wszelkie buraczki, wszelkie resztki przegniłe i spleśniałe praserki, zeskrobać ten zalegający latami, prasmalec z pojęcia jakim jest patriotyzm.
Dzisiaj postaram się wyciągnąć patriotyzm z dna zlewu pojęcia, umyć go bardzo dokładnie, wypolerować i pokazać Państwu, że pojęcie to zostało już tak ośmieszone i zmieszane z błotem, że tu trzeba całych lat by znowu przywrócić patriotyzmowi należny szacunek, a może przede wszystkim, by przywrócić patriotyzmowie swoje substancjonalne znaczenie.
Dziesiątki lat ośmieszanie polskiego patriotyzmu w PRlu nie mogły i nie mogę zostać bez śladu w zbiorowej mentalności.
Całe 45 lat wbiano Polakom do głowy, że Polska i Polacy to takie byle co-co prawda niby była tam jakaś quasi-niezależność i niepodległość, ale Polacy to przecież li tylko jedna z republik rad i kiedyś wtopią i stopią się z innymi Czerkiesami, Chakasami, Kabardyjczykami, Buriatami czy Nieńcami, ale jako że to nieco bliżej centrum Europy, to nie możemy działać tak brutalnie jak w głębi Azji, więc dajmy tym śmiesznym Polakom jakąś quasi niepodległość.
Tak było przez 45 lat i już tyle wystarczy by patriotyzm był w bardzo mocnej defensywie, by samo pojęcie patriotyzmu zostało gdzieś na samym dnie zlewu, pod stertą brudnych, śmierdzących, pleśniejących pojęć jakimi karmiono Homo Sovieticusa.
Związek Rad upadł, wydawało się, że naturalną koleją rzeczy będzie upadek radzieckiej narracji o tym złym, śmiesznym, nikomu nie potrzebnym patriotyzmie.
Tymczasem nic bardziej mylnego!
Mało, że ta narracja nie umarła wraz ze śmiercią ZSRR, to jeszcze zaryzykowałbym tezę, że coraz bardziej rosła na sile w III RP by swoje apogeum osiągnąć w latach 2007-2015 gdy z patrioty zrobiono świra, oszołoma a czasem po prostu faszystę.
No nie boję się tego powiedzieć-podplatformiono nam patriotyzm!
Sam kiedyś pisalem teksty w konwencji Gazety Wyborczej więc doskonale wiem jak pichcić i jak gotować tezy i narracje, by przedstawiać patriotów jako niebezpiecznych oszołomów.
Wiem, jak ośmieszyć patriotyzm, jakich używać zabiegów stylistycznych by wmawiać ludziom, że największym zagrożeniem na świecie jest biało-czerwona flaga.
Tym niemniej ja dorosłem, dojrzałem, wyrzuciłem tę dawną narrację tam gdzie jest jej miejsce-na śmietnik i z niepokojem obserwuję, że nasila się nieustanne ośmieszanie, dezawuowanie i próba ostatecznej kompromitacji pojęcia patriotyzm.
Już w ruch idą wszelkie dostępne metody, włącznie z prowokacjami w stylu przebieranie się za murzyna by nienawistni patrioci mogli nienawistnie milczeć o tym, jaki to murzyn jest zły i niedobry.
Jak to mówią-wszystkie ręce na stół i zaczyna się próba ostatecznego pozbycia się pojęcia patriotyzm ze słownika nowoczesnego Polaka.
Zaczyna się pałowanie, ośmieszanie, drwienie z polskich symboli narodowych ale i w ogóle z państw narodowych, nie tylko z Polski.
Zaczyna się pałowanie, ośmieszanie, drwienie z polskich symboli narodowych ale i w ogóle z państw narodowych, nie tylko z Polski.
To jest cel ostateczny-wyeliminowanie, podplatformienie patriotyzmu już na zawsze!
Tym niemniej co bardziej rozsądne Homo Sovieticusy społecznej inżynierii w Polsce, zdają sobie sprawę, że to nie będzie proste, że dziesiątki lat trzebienia Polskości nie dały spodziewanych rezultatów, więc wpadły na dość sprytny pomysł.
By zepchnąć patriotyzm ze sceny opracowano inny fortel, sposób dość sprytny, choć nie nowy.
Teraz usiłuje się zaatakować na dwa sposoby!
Po pierwsze-stara śpiewka, stara zgrana płyta w stylu Patriota to idiota, świr, fanatyk, niebezpieczny wariat i generalnie należałoby odesłać go do psychuszki i leczyć proszkami albo iniekcjami ze stężonym Traktatem Lizbońskim lub wstrzykiwać mu codziennie Konwencję Genewską w płynie.
Czyli po pierwsze ośmieszyć, zrobić z patrioty chama i potem na chama, bić w chama.
To sposób pierwszy, tak gra fortepian pierwszy.
Sposób drugi jest nieco bardziej subtelny, by grać na tym fortepianie, trzeba już nieco subtelniejszych narracyjnych paluszków.
Sposób drugi opisałem nieco w samym wstępie do dzisiejszego felietonu-jest to klasyczne odwrócenie pojęć.
Nie jesteśmy w stanie wytrzebić patriotyzmu w Polakach-należy grać melodię w stylu-patriotyzm to mycie talerzy i sprzątanie po psie!
Sposób drugi, ta melodia polegająca na zmianie znaczenia słowa patriotyzm jest sprytniejszy i kupuje go dość sporo, wydawałoby się rozsądnych, Polaków.
Więc Europolacy stawiają coraz więcej fortepianów w necie, w mediach tradycyjnych, by grać tę melodię coraz głośniej!
I tak trwa ta kakofoniczna gra na dwóch fortepianach, mająca całkowicie wytrzebić pojęcie patriotyzmu ze słownika ludzi kulturalnych.
Jeżeli nie uda się wytrzebić, to przynajmniej zmienić znaczenie na tyle, by po wzorowa Mama mówiła do wzorowego Polaka:
-Wspaniale umyłeś naczynia, Tomaszku, jesteś wielkim patriotą!
Tymczasem mały Tomaszek zaczyna się buntować...
Już rosną pokolenia nieskażone PRlem i nieskażone platformianą definicją patriotyzmu!
Pokolenia dla których patriotyzm jest tym, czym jest w samej swej istocie, nie w nadbudowie; dla których patriotyzm jest po prostu kochaniem swojej Ojczyzny. I tylko tyle!
Kiedyś przyjdzie dzień, że gdy Mama Europolka usłyszy od małego Tomaszka:
-Mamo, ja tylko umyłem naczynia!
To nie ma nic wspólnego z patriotyzmem!
I będzie to wyraźny znak-nie udało się nam podplatformić patriotyzmu!
Nie udało się zmienić znaczenie słowa patriotyzm, nie udała się budowa nowego człowieka Europolaka!
Porażka, porażka...Porażka Europolaków.
Narracyjne fortepiany pójdą na śmietnik historii, a Polska przetrwa wieki...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz