czwartek, 7 kwietnia 2016

Manifest męskiego feminizmu

Ja, facet...

Jestem skrajnie tolerancyjny.
Możesz sypiać sobie z kozą, możesz mieć w nosie trzy tysiące kolczyków, być lesbijką z piątką dzieci, możesz chodzić na rękach, jeść nosem, oddychać dupą, srać ustami, mówić łechtaczką, słuchać brzuchem i pisać uchem.
W ogóle mi to nie przeszkadza!
Ze świecą możesz szukać na świecie tak tolerancyjnego człowieka jak ja...
Akceptuję każdą mniejszość-seksualną, umysłową, płciową, srciową, muzyczną, filmową, oddechową, kulinarną, srarną i jeżeli idziesz teraz ulicą na rękach, oddychasz odbytem, mówisz nosem i idziesz właśnie się ukrzyżować, to jako skrajnie tolerancyjny i otwarty na wszelką inność, człowiek, mogę ci przytrzymać gwoździe by twoja krucyfikacja przebiegła w miłej i sympatycznej atmosferze.


Wychowałem się w artystycznym, hipisowskim domu, gdzie szokujący i wprawiający w konfuzję był polski tradycyjny model rodziny a czymś normalnym i najzupełniej oczywistym był pan wracający właśnie z tybetańskiego klasztoru i medytujący nago pod oknami mego domu.
Nic i nikt nie jest w stanie mnie zaszokować, zdziwić. Widziałem już wszystko i nawet najbardziej skrajna ekstrawagancja to dla mnie chleb powszedni.

Wszelka inność,dziwność,ekstrawagancja jest dla mnie jak powietrze i jeżeli powiesz mi, że jesteś kosmitą z planety Ypsilion, to w ogóle mnie to nie zdziwi i nie wprawi w żadną konsternacją, nie usłyszy ode mnie żadnego szokującego,,Naprawdę?", co najwyżej usłyszysz-To idź mi kup dwie Cole, bo mi się właśnie Cola skończyła!

Przez 35 lat, chleb mojego życia smarowany był masełkiem takiej dziwności, tak wielkiej i przeróżnej maści ekstrawagancji, że zwykły polski, mieszczański, zdrowaśmariopolskokatolik, najbardziej typowy Janusz z bloku obok, wydaje mi się odleglejszy od pana z 50 kolczykami w uszach, modlącego się do Avalokiteśvary.

Zatem z całą stanowczością mogę sparafrazować słynne powiedzenie Platona,,Wiem co to inność, dziwko!"

I wiecie co?
Mamy XXI wiek.

Wszystko już było, mamy internet, srernet, drony, smartfony, srony i samochody na prąd.
Swoje prawa mają zezowate lesbijki i homosuksualiści bez lewych górnych jedynek.
Prawa mają geje, uczniowie, miłośnicy picia denaturatu, leworęczni złodzieje, miłośnicy jedzenia gówna, wielbiciele pisu i pissu(to pierwsze to taka gówniana partia, to drugie to zamiłowanie do tarzania się moczu), prawa mają lawet miłośnicy bezkofeinowej kawy i bezglutenowych posiłków, no...prawa mają wszyscy!

Ale żadnych praw nie mają faceci!
Tak, faceci.
Zwykli, najzwyklejsi faceci.
Jak to mówiła moja była teściowa-chuje z chujami.

I to jest święta prawda!
Są marsze w obronie zwierząt futerkowych, w obronie lasów srasów, nawet są marsze w obronie jakiegoś pieprzonego ślimaka winniczka czy jakiegoś gównorobaczka, którego nazwy nie chcę mi się googlować(ale były takie marsze w obronie jakiegoś zagrożonego wyginięciem robaczka).
I słusznie!
Niech sobie będą, niech sobie maszerują!
Każdy ma prawo, prawda, maszerować.


Ale nigdy nie widziano w Polsce marszu w obronie facetów, w obronie mężczyzn!
A to jest właśnie gatunek skazany na wyginięcie!
To jest gatunek bardziej prześladowany niż ten robaczek, którego nazwy nie chcę mi się googlować.


Przez tyle setek lat istnienia, polszzyzna nawet nie dorobiła się nazwy na ruchy broniące praw mężczyzna.
Każde byle gówno w lesie, byle nieistotny leśny robaczek czy rybka z dna oceanu, której nikt nigdy nie widział, ma swoją nazwę po polsku, a jak nazywać męski feminizm?
Nie wiadomo!

Tak, ja jestem męskim feministą.
Uważam, że jedną z najbardziej pokrzywdzonym grup społecznych w Polsce są mężczyźni.
Pisałem o tym milion razy, tu, z boku jest ze 30 felietonów na ten temat, a pierwszy jeszcze z 2006, sprzed 10 lat.
I co się w tej sprawie zmieniło?
Nic!
A nawet jest dużo gorzej...

Lewica maszeruje sobie z wieszakami, prawica ma to w dupie, kwestia społecznie w ogóle nie istnieje.
Jacy faceci?
Faceci mają nadstawić kutasa, przeprosić a kobieta może urodzić dziecko, ale jak ma taki kaprys może je zabić, a ty jeszcze ją za to przeproś i idź w kolejnym marszu w obronie ciemiężonych kobiet.


Jeżeli jesteś posądzony o gwałt, którego w ogóle nie było-przeproś, przyznaj się do winy, dostaniesz mniejszy wyrok.
-No ale jak to, ja nikogo nie zgwałciłem, czemu mam się przyznawać go jakiegoś gwałtu?-zapytasz.
-Bo tu jest kurwa Polska-odpowiem ci i potem ci ze dwie czekolady by osłodzić ci więzienne życie.

Tu jest Polska i w sprawach seksualności mężczyzna musi wykuć na blachę jedno słowo-przepraszam.
Za wszystko. Za seks, za związek, za miłość, za gwałt, którego nie było, za żadanie równouprawnienia.

Jeżeli jesteś facetem i domagasz się równego traktowania w Polsce to masz dwa wyjścia...spieprzać do Anglii, albo spieprzać do Holandii.
W Polsce nie ma równouprawnienia i go nie będzie!
W Polsce rządzi teściowa(to ta taka jędza, mama twoje żony) i jej córka(to twoja żona).
Ty masz ich słuchać i nieustająco przepraszać za wszystko...albo...tam jest lotnisko---->


Okej-rodzą się jakieś ruchy obrony praw ojców, obrony praw mężczyzn.
Jest Centrum Praw Ojca, jest kilka stowarzyszeń broniących praw męzczyzn, ale to wszystko jest w powijakach.
Powiedz, że idziesz w marszu broniącym praw mężczyzn.
W najlepszym wypadku żona zabije cię śmiechem, a w najgorszym znowu będziesz musiał sklejać te mebelki z Ikei, kolejny tydzień, podczas gdy żona będzie oddawać się tak wyczerpującym czynnościom jak palenie papierosów i oglądaniu Mody na Sukces.


Prawda jest okrutna a będzie jeszcze gorzej.
Nie masz się co łudzić, polski mężczyzno.
Będzie coraz więcej marszów w obronie praw kobiet, kobieta będzie mogła wszystko, będzie prawa....a obowiązki będziesz mieć ty.

Mów w XXI wieku o prawach mężczyzn.
O kurwa, powodzenia!

Można mówić o prawach ślimaków winniczków, robaczków cmentarnów, leworęcznych lesbijek, kotów z plamami na uszach, ale gdy ktoś zaczyna mówić o prawach mężczyzn, prawach ojców, automatycznie jest objęty społecznym ostracyzmem.
Tego nie wypada, nie można, nie przystoi.
Mężczyzna ma robić dzieci, przepraszać za to, że je robi, chodzić do pracy i przynosić kobiecie pieniądze, przepraszać za to, że przynosi jej tak mało pieniędzy i siedzieć cicho.
I chodzić w marszach obrony ciemiężonych kobiet!
Wtedy jest okej...
Wyłam się, zrób krok nie w tym  kierunku co sfeminizowana tłuszcza....
Ukamienują cię, wybiją ci z głowy takie głupoty jak prawa mężczyzn i ojców!


I żeby było jasne-bardzo lubię większość kobiet.
Nie wyobrażam sobie świata bez kobiet.
Świat bez kobiet byłby mdły, nudny, smutny.
Byłby chujowy w całej swej immnentnej chujowości.


Jednak uważam, że powinny być pewne zasady.
Te same prawo i takie same obowiązki.
Dla kobiet i mężczyzn.
Jakżeż nam do tego daleko, jakżeż kobiety poszły do przodu w kwestii swoich prawa, a my faceci, zostaliśmy w czarnej dupie.
Tak czarnej, że gdy mówię głośno o prawach mężczyzn, to każdy czuje się w obowiązku by mnie osrać, wyzwać, zelżyć, zgnoić.
A ja chcę tylko jednego...
Normalności!
To nie jest dużo.

Obudź się lewico!
Obudź się prawico!
Mam dla was pewną szokującą informację-my, faceci, istniejemy.
Wiem, nie zdążyliście tego zauważyć...
My istniejemy! Istniejemy i też domagamy się praw!

Kiedyś usłyszycie o męskim feminizmie.
My faceci, to też Naród!
My faceci też mamy swoje prawo!
I wzniesie się męski feminizm jak gwiazdą nad Syjonem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz